piątek, 19 października 2012

Uczta cz. III

Na początku nie wszyscy podnieśli się ze swoich miejsc, ale po półgodzinie juz wszyscy wirowali w tańcu: i dzieci, młodzież i dorośli. Wiekowe osoby jednak po kilku tańcach zdecydowały sie powrócić na wygodne ławy, tłumacząc się bólem w kościach i krzyżach. Eragon oczywiście i tak dalej zachęcał ich do tańca, jednak wtedy wniesiono już deser i większość osób udała się na spoczynek.
  Arya na chwilę przysiadła się koło Uletty, która siedziała obok Magdalene. Bardzo się polubiły i teraz wymieniały się nowinkami modowymi, na przykład tym, że ostatnim modnym kolorem jest zielony i czerwony, albo tym, że nie lubią nosić gorsetu, bo nie da się w nim oddychać, albo tym, że...
  - Witam dziewczęta - zaskoczyła je Arya
- Och, Arya! - zawołała Uletta - tu jest tak cudownie. Mam przepiękny pokój z ogromnym oknem, łóżko kilka razy większe od mojego w Ellsmerze i takie wygodne. Jest własna garderoba, pełna sukien i łazienka...
- Prawda! A jeszcze trzy lata temu nie było kanalizacji - wtrąciła się Magdalene - teraz jest tu na prawdę cudownie! Pamiętam, że jak tu przybyłam, to prawie jeszcze nic nie było! Przez pierwszy rok spałam na sienniku w wspólnym pokoju służby, jedliśmy z jednego kociołka. Potem dopiero zaczęło się to wszystko rozbudowywać. Twierdza i tak jest jeszcze nieukończona w całości. Częśc komnat w ogóle nie jest jeszcze wykuta. ale i tak tego z miesiąca na miesiąc przybywa coraz więcej. Coraz więcej jeźdźców i smoków przyjeżdża do naszej Szkoły Smoczych Jeźdźców.
- Do czego? - Spytała Arya - To ten cały kompleks wzgórz i budynków to... szkoła?
- Tak, w rzeczy samej Aryo - pochylił się nad nimi Eragon - właśnie miałem ci to powiedzieć, ale widzę, że Magdalene zrobiła to juz za mnie.
- Przepraszam mistrzu. Popsułam niespodziankę.
- Nic nie szkodzi. W sumie lepiej, że się wcześniej dowiedziałaś - zerknął na Aryę.
- Czemu?
- Bo będziesz mogła wcześniej zacząć nauczać młodych jeźdźców.
Magdalene i Uletta parsknęły śmiechem na widok miny Aryi. Ze zdziwienia, uchyliła lekko usta, ściągnęły się jej brwi. Po prostu zaniemówiła.
- No właśnie ja w tej sprawie Aryo. Chciałbym, żebyś jak najszybcej zaczęła nauczać naszych jeźdźców. Brakuje nam nauczycieli, a wciąż jest coraz więcej młoych uczniów.
  Po chwili Arya otrząnęła się, i uśmiechnęła promiennie
- Ależ oczywiście, to będzie zaszczyt dla mnie i dla Firnena.
- Świetnie - ucieszył się Eragon. Po chwili dodał - może się przejdziemy? Tyle lat ze sobą nie rozmawialiśmy.
- Dobrze. Poczekaj tylko pójdę po szal. Do zobaczenia Uletto. Magdalene, naszykujesz mi kąpiel, jak tylko skończy się uczta?
- Oczywiście Aryo
- Swietnie! To do zobaczenia!
Arya na chwile wróciła do swojego miejsca po złotawy szal, a potem odeszła z Eragonem, znikając za dębowmi wrotami.
- Wiesz Magdaleno, myslę, że byłaby z nich bardzo dobrana para.
- Z kogo?
- No, z Eragona i Aryi. Doskonale do siebie pasują!
- A wiesz ja też o tym myślałam. I uważam podobnie...
Uśmiechnęły się do siebie.

3 komentarze:

  1. Cześć, podoba mi się to co piszesz. Ja prowadzę bloga o podobnej tematyce, dlatego chciałam, żebyś go przeczytała i napisała co myślisz. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A w ogóle mój blog to: arya-and-eragons-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. ok przeczytam na pewno :D:D:D. Ja mam jeszcze kilka innych opowiadań. Nie pisze ich na blogu ale w zeszycie :D:D:D. Np dziewczyna z Ameryjki z naszych czasów przedostaje się cudem do alagaesi, podczas wojny z galabtorixem i daje Vardenom proch strzelniczy, konstruuje z nimi armaty i tak dalej :D:D:D. Lubię wymyslać takie opowiadania :D

    OdpowiedzUsuń